Blog > Komentarze do wpisu
Straszne, no i co z tego

 

Fakt, że okropieństwo tego przedstawienia jest prowokacyjne i zamierzone, wcale nie zmienia faktu, że jest to okropieństwo. Powieszenie na scenie bardzo wielu dywanów typu perskiego wcale nie pomaga. Arabi coś krzyczą, agentka Mosadu w sposób przeintelektualizowany a zarazem wulgarny daje ekspresję swojej potrzebie stosunku seksualnego, niezidentyfikowany człowiek, jakby błędny student aktorstwa, którego nikt nie zaangażował do dyplomu, szwęda się po scenie  z połacią słoniny dla sikorek w dłoni. W samym pomyśle dostrzegam wcale duży potencjał śmieszności, obrabiana ikona jest tak gumowa, że nawet gdyby zrobić "Jamesa Bonda 1:1" mogłoby być śmiesznie.  Ale ten wałbrzyski za bardzo przypomina robione przez licealistów przeróbki 'Klanu", te w których Rysiek zamiast "Bożenko, Maciusiu, toż już obiad na stole!", mówi "chodźcie dzieci chodźcie, czas zrobić tacie pałę". Przy czym domieszka dłużyzn, mielizn i passusów, w których aktor idzie z jednej strony sceny na drugą,  to porównanie czyni i tak nieco zbyt łaskawym. Wiadomo - twórcy na pewno bawili się pysznie, publiczność natomiast rozmyśla cały czas, ile wspaniałych, a przynajmniej odrobinę sensownych rzeczy mogłaby robić w tym czasie.


Spotkałam też Sebastiana Pawlaka, to bardzo sympatyczny młody człowiek w ubraniu, wiedziałam, że zawsze daję się ponieść emocjom; Sebastian mówi że wszystkie jego piosenki z "Babla", napisała Elfriede Jelinek, co w ogóle nie poprawiło tej całej sytuacji w moich oczach ani o jotę. Elfriede, weź się w garść, to że dostałaś tego Nobla nie znaczy że mają na podstawie twoich tekstów robić i pokazywać ludziom takie rzeczy.

środa, 13 kwietnia 2011, dorota_maslowska

Polecane wpisy

  • Cierpienia mdłego Kaspara.

    Podejrzewam, że na temat tego spektaklu napisano już bardzo dużo w periodykach "Postmodernistyczny postkolonializmwczoraj i dziś", "Wieczór subwersywny", i wiel

  • Moja osoba lubi to.

    "Niech żyje wojna" to spektakl nonszalancki, ewidentnie niezrobiony w Warszawie i ewidentnie mówiący teatralnejstolicy, zupełnie jak Marusia w finałowym monolog

  • W pewien sposób dobry wieczór.

    Zwlekam z odpaleniem mojego bloga; z pewnością byłoby mi łatwiej tę inaugurację przeprowadzić,gdyby "Mesjasz", na którym byłam w sobotę, powalił mnie na kolana;

Komentarze
2011/05/13 18:44:51
To jest w dechę teatr - właściwie teatra - gorąco polecam

www.youtube.com/watch?v=RZD9p9zUbAc